Łączna liczba wyświetleń

środa, 8 listopada 2017

"Rosół z kury domowej" Natasza Socha

No szczerze mówiąc to tytuł mnie bardzo zaciekawił. No bo przecież jak to rosół z kury domowej? Czy to chodzi o prawdziwą kurę czy to jakaś przenośnia? Jednak tytuł okazał się przenośnią, a treść poraz kolejny mnie rozbawiła. 


Chociaż niestety nie każda z bohaterek ma kolorowe życie. Wiktorii wydaje się, że prowadzi idealne życie. Ma męża, piękny dom i wiedzie dostatnie życie. Nie pracuje, tylko zajmuje się domem: gotuje i sprząta. Stara się aby wszystko było idealnie. Niespodziewanie jednak mąż oświadcza, że chce rozwodu, ponieważ zakochał się w innej kobiecie i to z nią chce zamieszkać. Dom sprzedają, dzielą się zyskiem (choć niezbyt sprawiedliwie) i się rozwodzą. Wiktoria przenosi się do Niemiec, gdzie rozpoczyna życie od nowa. Z biegiem czasu nawiązuje kolejne przyjaźnie, a nawet dzięki niej, zupełnie przez przypadek, odnawia się stara przyjaźń dwóch kobiet. Na dodatek każda z nich jest kurą domową, od której w większym lub mniejszym stopniu wymaga się idealności. Czwórka kobiet wpada na pomysł "Nagich Kur" prezentowanych w internecie. 

Czy osiągną sukces? 

Jaki wpływ będzie to miało na ich życie? 

Czy odbudują utraconą pewność siebie? 

Jak zmieni się ich życie domowe i rodzinne? 

Czy mąż Wiktorii pojawi się znów w jej życiu? 

Książka opowiada głównie o niedocenianiu gospodyń domowych. Powinni ja przeczytać głównie mężczyźni, aby docenić ich starania.


 Polocam

1 komentarz: