Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 19 czerwca 2017

"Kiedy odszedłeś" Jojo Moyes

Jest to zapis dalszej historii Lou, kilka lat po wydarzeniach z "Zanim się pojawiłeś". A skoro przeczytałam pierwszą część, to należy przeczytać i drugą ;)
Z początku historia mnie trochę nudziła, ale później mnie zaciekawiła. Myślałam, że będą tylko same wspomnienia o Willu, ale jednak tyle się później działo, że nawet wydaje mi się, że ta część jest lepsza.


Lou kupiła mieszkanie w Londynie, znalazła pracę w kawiarni, ale nadal nie jest szczęśliwa. Wciąż wraca wspomnieniami do Willa. A później spada z dachu, z piątego piętra, ale zatrzymuje się na szczęście dwa piętra niżej. Karetka zabiera ją do szpitala. Dziewczyna przeżyła wypadek i teraz akcja przyspiesza. Lou została odnaleziona przez córkę Willa, o której nawet on sam nie wiedział. Jej problemy sprawiają, że nasza główna bohaterka zapomina o swoich, a przez chęć udzielenia pomocy może stracić swoją życiową szansę na wyjazd. W między czasie poznaje mężczyznę i boi się uwierzyć w miłość, która ich łączy. I chociaż poddaje się jej, to nadal wspólne szczęście jest niewiadomą.

Wydawać by się mogło, że to książka jakich wiele, ale jednak pokazuje ona obraz budowania życia na fundamentach ciężkiej przeszłości. Pokazuje nam również, że jest wiele rodzai miłości i można pokochać kogoś, mimo że w sercu nadal jest miłość do osoby, której nie ma wśród nas.

W książce jest kilka zabawnych nieporozumień, które niewyjaśnione mogą mieć ogromny wpływ na dalszy bieg wydarzeń. Są momenty, że łzy staną w oczach.

Polecam każdemu kto przeczytał "Zanim się pojawiłeś", ale jeśli nie czytaliście to też polecam ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz