Historia jakich mało, a przynajmniej ja mało takich przeczytałam.
Książka niemal od razu rozpoczyna się zbrodnią, więc akcja od razu
wchodzi na wysoki poziom. W miarę czytania jednak nie staje się nudna.
Czytelnik myśli, że zagadka jest już rozwiązana, a tu nagle... bum... i
mamy kolejnego trupa. I tak niemal do końca.
Śledztwo
pełne zakrętów, podejrzeń i przeczuć, ale jednak kieruje się prawie we
właściwym kierunku. Wiele spraw wiedzie jednak w ślepe zaułki, a jeden
mały błąd może kilka osób kosztować życie. Jednak wszystko dobrze się
kończy i sprawa zostaje rozwiązana.
Pojawia się też
tutaj kilka wątków, które dają do myślenia. Między innymi rodzic, który
kryje własne dziecko - mordercę. Czy robi to słusznie czy nie, nie
dowiemy się bowiem owo dziecko popełnia samobójstwo.
Książkę
dobrze się czyta i tak jak wspomniałam od początku trzyma w napięciu,
które pod koniec jeszcze wzrasta. Jak dla mnie jedynie za dużo było
fińskich słówek. Mimo to na pewno sięgnę po kolejną książkę tego autora.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz