Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 4 maja 2017

"Listy pachnące tymiankiem" Eve Makis

Historia rozpoczyna się tym, że Katerina wraz z matką robią porządki w rzeczach zmarłej babci dziewczyny. Znajdują stare niewysłane listy i dziennik, ale wszystko zapisane w języku ormiańskim, którego kobiety nie umieją. Więc dalsza część książki przeplata teraźniejszość ze wspomnieniami z czasów wojny. Katerina odkryje ile tajemnic jest w jej rodzinie. Czytelnicy mogą przekonać się również jaki wpływ może mieć przeszłość na obecne życie.


Katerina po śmierci ukochanej babci postanawia wyjechać na urlop. Zabiera ze sobą i dziennik i listy. Odpoczywając na Cyprze poznaje Ormianina- Arę, który tłumaczy jej zapiski Mariam. Między Arą a Kateriną zaczyna iskrzyć, ale oboje boją się związać. Jednak zakończenie otwiera dal nich nowe drzwi.

Czy para postanowi z nich skorzystać??

Mariam pochodzi z ormiańskiej społeczności, która zostaje wysiedlona. Traci rodziców jeszcze jako dziecko i jest świadkiem śmierci swoich dwóch starszych braci. Ona przeżyła i została adoptowana wraz z jeszcze jednym ocalałym chłopcem- Lewonem. W okresie nastoletnim łączy ich głęboka miłość, jednak Lewon wyjeżdża do Ameryki, gdzie odnalazła się jego matka.

Jakie skutki pozostawiła po sobie ta miłość?

Mariam całe życie tęskni za bratem Gabrielem.
Ale jakiego odkrycia dokona jej wnuczka?
Czego dowie się dzięki rodzinie Ary?
Czasami bywa tak, że życie przynosi nam wiele niespodzianek.

Książka bardzo mi się podobała. Wspomnienia mają formę jak wyjęte z pamiętnika. Fajnym pomysłem jest też to przeplatanie wspomnień zapiskami z obecnego życia. Historia pokazuje też jak niewiele trzeba aby utracić kogoś kogo kochamy i już go nie odnaleźć. Ale poczytajmy też ile radości daje odnalezienie kogoś kto nie powinien istnieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz